Nigdy nie pragnąłem takiego życia, jakie sobie wybrałem. Nigdy nie chciałem być taki, jaki jestem obecnie - dawnym zwycięzcą igrzysk, który stoczył się na dno poprzez swoje pijaństwo. Ale pewne wydarzenia z mojej przeszłości poruszyły mną dogłębnie tak, że stałem się istnym wrakiem człowieka. Pijakiem.
Kiedy została wylosowana do drugiego Ćwierćwiecza Poskromienia wiedziałem już, że od tamtej chwili wszystko się zmieni. W akcie desperacji chciałem zgłosić się za któregoś chłopaka, któremu również szczęście nie będzie sprzyjało, ale nawet nie musiałem tego robić. Ja także zostałem wylosowany.
Na arenie stworzyliśmy sojusz. Chciałem ją chronić, ale jednocześnie głęboko w sobie ukrywałem, jakimi uczuciami ją darzę. Nie mogłem być pewny, czy to właśnie jest miłość, ale wkrótce miałem się o tym przekonać.
A potem... Potem było już za późno. Odeszła, pozostawiając pustkę w moim sercu. Wygrałem, przechytrzając organizatorów, ale to się dla mnie nie liczyło. Moje serce było rozdarte i tak jest nadal. Chociaż minęło już tyle lat, ból wciąż jest świeży. Tęsknię, usiłując pozbyć się tego uczucia, ale jest za silne, żeby móc je zwalczyć.
Codziennie zastanawiam się, co by było, gdybym mógł jeszcze raz ją ujrzeć. Zobaczyć, jak jej usta układają się w promiennym uśmiechu, jak niezdarnie poprawia ciągle wypadający kosmyk włosów z jej warkocza. Co by było, gdyby wciąż żyła?
Moja ukochana Maysilee... Moja nieśmiertelna.